Czy zdarzyło ci się, że pijany stolarz robił meble? Deski różnej długości i grubości, wszystko jakoś krzywo powalone.
Nie sądzę, aby projektant Stefano Cavazzana wypił za dużo, projektując kultowy model kuchni FIFTY (pięćdziesiąt), zbiegający się w czasie z pięćdziesiątą rocznicą Zampieri. Nie wydaje mi się, żeby cokolwiek palił albo wciągał nosem.
Wszystko zależy od podejścia do życia. To, co kiedyś nazywano małżeństwem, teraz, w dobie idealnych powierzchni dopasowanych co do milimetra, jest oznaką „naturalności” i „ludzkości”. Meble od „pijanego stolarza” nie są idealne. Ma jednak jedną zaletę – od razu widać, że została wykonana przez „żywą” osobę, a nie „bezduszną maszynę”.
Łapiąc ten trend, Stefano Cavazzana sztucznie nadał swoim meblom naturalności. Elewacja wykonana jest z drewnianych lameli o różnych szerokościach i grubościach. Niewielka różnica grubości, kilka milimetrów, stwarza złudzenie „nieregularności”, „naturalności” i „ludzkości”. W przypadku stołu zastosowano inne rozwiązanie. Lamele o tej samej grubości (pożądane jest, aby stół był gładki), ale o różnych długościach.
Cała reszta jest w najlepszych tradycjach i zgodna z najnowszymi trendami: elewacje bez uchwytów oraz ciemnoszary barwiony dąb połączony z betonem.
Comments powered by CComment